Pochyliła się i podniosła nogę Nicholasa. - Spójrz, spójrz, odbudowałam ją jeszcze pierwszej nocy. Miał dwie złamane podkowy, błoto wżarło mu się w kopyta, dlatego czuł dyskomfort, nie mógł normalnie wstać.
Biedak miał też stres po przeprowadzce. A ty trzymasz go na uwięzi, dręczysz go. - Czekaj, jak naprawiłeś konia? Sam? Co ty mówisz? - wykrzykuje Andrei Ionuț.
- Skąd przedszkolak miałby wiedzieć, jak przywiązać konia? - Nic w tym dziwnego - odpowiada Alina i śmieje się. - Pamiętasz piosenkę: Czarnooka łopata przywiązała mojego konia. Srebro mi go wzięła, lekce sobie ceniąc... Ja też jestem szpadlem. I dorastałam rzut kamieniem od stacji konnej Don. Moja matka pracowała tam jako zootechnik, ojciec zajmował się końmi, jeździł na nich, a ja spędzałem z nimi czas od kołyski. Dlatego wiem wszystko o koniach. Wiem, jak je siodłać, leczyć i uspokajać. Czuję je, a one czują mnie. Potem, kiedy musiałem przenieść się do miasta, poszedłem do szkoły hodowli koni. Ale przez całe życie marzyłam o powrocie do prawdziwej stadniny koni. To niesamowite zwierzęta. Takie mądre i silne. Tak jak twój Nicholas. Będzie wspaniałym producentem, ponieważ jest liderem. Zostaw go w stadzie i zobacz, jakie potomstwo przyniosą twoje konie. Andrei Ionut tylko rozkłada ręce:
- Dlaczego nie opowiedziałeś mi o sobie wcześniej? - Nie bardzo chciałeś mnie słuchać - uśmiecha się Alina.
- Więc chciałam ci pokazać, że ja też jestem do czegoś zdolna. - Wybacz mi, Alino - Andrei Ionut pochylił głowę - jestem winny. Dałaś mi dobrą lekcję. A teraz powiedz mi, pomożesz mi tutaj? I, oczywiście, możesz jeździć, ile chcesz.
- Pomogę, ale jeszcze nie będę jeździć - uśmiechnęła się Alina.
- Nikomu jeszcze nie mówiłam: Andrieju Ioncie, wkrótce zostaniesz dziadkiem i jestem pewna, że teraz wszystko będzie dobrze. W przypływie emocji Andriej Ionut podbiega do synowej i przytula ją: - Mądra! Jaka ty jesteś mądra - powtórzył.
Minął rok. Alina i Ilie spacerowali w pobliżu stajni, gdzie źrebaki bawiły się z matkami. Wszystkie wyglądały uderzająco podobnie do swojego ojca, Nicholasa. Alina trzymała dziewczynkę, a Ilie chłopca.
Uśmiechali się do siebie i byli szczęśliwi. Na ścieżce Andrei Ionuț i Vera Vasilescu pospieszyli w ich kierunku. Nie mogli się już doczekać swoich bliźniaczych wnuków, których uwielbiali. Podobnie jak ich synowa, która była teraz po prostu ich duszą.
